WEGAŃSKA POTRAWKA Z BATATEM I TOFU

Facebooktwitterpinterestlinkedinmail

Uwielbiam hinduską kuchnię. Uwielbiam też kuchnię roślinną i ona u mnie króluje, mimo że bez mięsa nie byłabym w stanie długo przeżyć – po prostu potrzebuję chociaż minimalne jego ilości, by organizm funkcjonował jak trzeba (szczególnie na kondycję tarczycy czy gospodarkę żelazową). Ale takie cuda jak to… aż ślinotoku dostaję jak pomyślę! Dlatego jeśli nie masz jeszcze planów na obiad czy kolację, do przygotowania poleca się ta prosta i wegańska potrawka z batatem i tofu.

Tofu, tofu… Większość ludzi go nie cierpi, ja natomiast szczerze lubię – kroję je w plastry i jem, tak po prostu bez niczego, jak niektórzy ser żółty, którego ja od małego nie byłam w stanie zdzierżyć. Pojawia się ono jednak bardzo rzadko. Soja, cóż… jest rośliną dość problematyczną albo raczej kontrowersyjną, a w natłoku badań i informacji trudno jest przydzielić ją do odpowiedniej grupy, tj. żywności dobrej czy złej. Dlatego najlepiej jest zachować najzwyczajniej w świecie zdrowy rozsądek i jeśli już ją spożywać to z umiarem, nie GMO i w odpowiedniej formie, czyli m.in w postaci tofu.

A że wierzę, że organizm daje nam sygnały czego aktualnie potrzebuje, podążenie właśnie za tym instynktem wydaje się być dobre. A ja właśnie sięgnęłam po dłuuuugiej przerwie po tofu właśnie dlatego, że miałam ogromną na nie ochotę (jadłam je bodajże przez trzy dni, bo nie mogłam się nasycić). Na szczęście nie mam alergii na soję :D Tak właśnie powstała ta wegańska potrawka z batatem i tofu. Spróbujesz?

Składniki (na 2 porcje):

1 batat

1 kostka tofu (można zamienić też na ciecierzycę, soczewicę lub dla nie wegan na krewetki)

1/3-1/2 szklanki groszku (opcjonalnie)

1/2 cebuli

1/2 lub cała żółta papryka

kilka różyczek brokułu

1 łyżka oliwy z oliwek

100 ml mleka kokosowego

1-1,5 łyżeczki mielonej kurkumy

1 łyżeczka sproszkowanej słodkiej papryki

1/5 łyżeczki lub więcej sproszkowanej papryczki chilli

1 łyżeczka startego imbiru

pieprz i sól

kilka pomidorków koktajlowych

natka pietruszki

(jeśli używasz krewetek dodaj odrobinę startej skórki z limonki)

Przygotowanie

Na głębokiej patelni rozgrzać delikatnie łyżkę oliwy, dodać pokrojoną w piórka cebulę, pokrojonego w kostkę batata. Poddusić na niewielkim ogniu pod przykryciem, dodając odrobinę wody. W międzyczasie pokroić na mniejsze kawałki różyczki brokułu oraz paprykę. Wymieszać wszystko i dusić dalej. Dodać po kilku chwilach mleko kokosowe, tofu pokrojone w kostkę, przyprawy, imbir i groszek. Wymieszać wszystko ponownie i kontynuować duszenie jeszcze przez 2-3 minuty. Danie jest gotowe, gdy batat zmięknie, warzywa nie powinny być jednak zbyt miękkie. Podawać w głębokim talerzu. Na wierzchu ułożyć przekrojone pomidorki koktajlowe oraz posiekaną pietruszkę.  Najlepiej je się łyżką :) Tofu opcjonalnie można zamiast dusić, podsmażyć lub podpiec czy ugrillować.

I kilka słów o tofu…

Czym w ogóle ono jest? Tofu to przetworzony twarożek sojowy, którego odpowiednia obróbka daje lepszą strawność soi. Wyróżnia się ono łatwo strawnym białkiem, witaminami z grupy B, a także wysoką zawartością wapnia (naprawdę jest go sporo), żelaza, fosforu, potasu. Może być stosowane przez osoby z zapaleniem żołądka. W medycynie chińskiej mówi się o tym, że tofu w umiarkowanych ilościach może działać bardzo pozytywnie na organizm. Dzięki uniwersalnemu smakowi oraz strukturze, może być pieczone, smażone, czy gotowane na parze i użyte zarówno w słonych i jak i słodkich czy kwaśnych potrawach. Zmiksowany dobrze sprawdza się jako zagęszczacz czy serek.

Paul Pitchford (autor książki łączącej medycynę wschodu ze współczesną dietetyką „Odżywianie dla zdrowia”) ostrzega jednak przed nadmiernym spożywaniem tofu: „Regularne spożywanie tofu w dużych ilościach (jak to robią niektórzy Amerykanie) może przyczynić się do osłabienia nerek i nadnerczy, utraty włosów i siwienia, impotencji, braku pobudliwości płciowej i spadku wrażliwości seksualnej.”

Wszystko za sprawą fitohormonów (fitoestrogenów), których duża ilość znajduje się właśnie w soi. Ogólnie niektórzy uznają, że nie ma co się soi bać (szczególnie mowa tu o mężczyznach), ja jednak byłabym ostrożna, patrząc na ilość substancji podobnych do estrogenów w naszym choćby kosmetykach – gospodarka hormonalna może wariować i stawać się bardziej wrażliwa, tym bardziej jeśli prowadzimy ogólnie mało zdrowy styl życia i jemy przetworzoną żywność (dotyczy także żywności wegańskiej która jest też naszpikowana chemią!). Dlatego odradzam spożywania w ciągu dnia różnych form soi – tofu, mleko, parówki, kotleciki czy pasztet. Co za dużo to zawsze nie zdrowo ;)

I kończąc  – soi nie powinny spożywać kobiety z nadmiarem estrogenów czy mających w wywiadzie rodzinnym bądź własnym nowotwory sutka lub jajników.

Z tego też względu soję można śmiało zastąpić w przepisie – np. ciecierzycą czy soczewicą, a jeśli ktoś woli mięso – polecam krewetki.

Smacznego!

Facebooktwitterpinterestlinkedinmail

Dodaj komentarz

Or