MŁODY CZŁOWIEK POWINIEN BYĆ SZCZUPŁY – DLACZEGO TAK NIE JEST?

Facebooktwitterpinterestlinkedinmail

Nie zrozumcie mnie źle… Nie mówię tu o genach, czy o problemach zdrowotnych, czego konsekwencją jest trudność ze zrzuceniem zbędnych kilogramów, itd. Mówię tu o społeczeństwie, które tyje w zastraszającym tempie i lepszej kondycji 40-latków niż nastolatków. Młody człowiek powinien być szczupły i nie ma tu żadnego „ale”…

W ostatnim czasie, moim zajęciem w sklepie dla zabicia czasu, stojąc w kolejce do kasy, jest przyglądanie się wykładanym na taśmę zakupom. Litry soków w kartonie i wody smakowej, kilogramy słodyczy, ciastek, solonych orzeszków i nieszczęsne słodkie jogurty light, bo przecież tłuszcz szkodzi. I oczywiście białe bułki. I zgrzewki piwa. Tyle pieniędzy… wyrzuconych w błoto.

Być może właśnie Twoje zakupy tak wyglądają, być może właśnie takie produkty wybierasz. Zawsze się zastanawiałam – dlaczego? Czym się kierujesz przy wyborze? Przyzwyczajeniem? Brakiem wiedzy?

Rzadko zwracam uwagę na ludzi, a raczej na ich tuszę. Krytykiem jestem głównie swoim, a innych próbuję nie oceniać, także w myślach, bo zawsze lepiej (dla mnie i innych) przyjąć drugą osobę taką jaką jest. Życie jest wtedy prostsze. Zaczęłam jednak, przyznaję, przyglądać się społeczeństwu (szczególnie młodemu) po tym, jak ktoś z mojego otoczenia któregoś pięknego dnia głośno wyraził swoje spostrzeżenia: „Jacy ludzie są grubi! Jakie kobiety mają wielkie tyłki!”. I nie brzmi to może przyjemnie, ale… obiektywnie patrząc – coś w tym jest. A płeć piękna zaczyna znacznie się wyróżniać w tłumie.

Jeszcze niedawno rzadkością była u nas otyłość olbrzymia. Ja sama w praktyce spotkałam się z jednym takim, powiedzmy, prawdziwym przypadkiem, coraz częściej jednak obserwuje się ludzi na ulicy wyglądających jak na zdjęciach z Ameryki, no bo przecież „tam są takie grubasy”. A polskie dzieci i młodzież, okazuje się, tyją nawet szybciej niż amerykańska. Co się stało z naszym społeczeństwem w ostatnich latach??

Z moich obserwacji i doświadczeń…

Młody człowiek powinien być szczupły, ale:

  • lubi wygodę
  • uzależniony jest od cukru
  • nie martwi się chorobami cywilizacyjnymi, bo żyje tu i teraz
  • zajęty jest zdobywaniem pieniędzy, rozrywką, przyjemnościami
  • nie lubi się ruszać
  • często przyjmuje już leki, które (jak np. sterydy) wzmagają apetyt i sprzyjają wystąpieniu obrzęków
  • chodzi późno spać i późno wstaje
  • nadużywa leków, alkoholu, itp.
  • je… dużo, smacznie, niekoniecznie zdrowo i nie chce tego zmieniać.

A takie życie, bez zaangażowania, bez chęci zmiany i trzeźwego spojrzenia na swój styl życia, może w konsekwencji doprowadzić do kalectwa (poważne zwyrodnienia stawów), niepłodności, problemów zdrowotnych u przyszłego potomstwa, przyspieszonego starzenia się, nowotworzenia, cukrzycy, i wielu innych powikłań. Czy życie nie jest wartością samą w sobie, o którą warto dbać? Dlaczego trzeba o tym w ogóle przypominać?

Otyłość to nie stan ciała, to nie za duża liczba kg na skali wagi łazienkowej – to choroba. I tak należy to postrzegać.

Skoro zatem jesteśmy na 5 miejscu w Europie pod względem ilości osób z nadwagą i otyłością, to w jak dużym stopniu jesteśmy społeczeństwem chorym?

Młody człowiek powinien być szczupły, bo pomaga mu w tym również fizjologia. Młody organizm jest silny i gotowy by wydać na świat potomstwo, wychować je, nakarmić, obronić… Nie bez przyczyny nasz kościec buduje się (wg niektórych źródeł) do 25 roku życia, a od 30 powoli zaczyna tracić mięśnie na rzecz tkanki tłuszczowej. Młodość ma swoje prawa i zalety, a przez nadmiar kilogramów zatraca się jego potencjał, którego można później nie odzyskać. Taka trochę stracona młodość… Młody człowiek jest ponoć najbardziej sprawny, ale patrząc na aktywnych dorosłych, nie byłabym tego taka pewna…

Otyłość dzieci predysponuje też do wystąpienia otyłości u dorosłych, a żywienie w czasie reprodukcyjnym może wpłynąć na stan zdrowia dzieci, a nawet ich preferencje żywieniowe. Bo zdrowi rodzice (oboje!) to zdrowe dziecko.

Ostatecznie…

Nadwaga i otyłość to mniejsza pewność siebie i niskie poczucie własnej wartości oraz gorsze rokowania w czasie poszukiwania pracy… Bo brak kontroli nad jedzeniem postrzegane jest jako brak kontroli nad życiem, słabym charakterem, czy słabym wywiązywaniem się z powierzonych zadań. Nadwaga i otyłość to także nierzadko trudne relacje z rówieśnikami i płcią przeciwną. A dzieci są brutalne, nastolatkowie jeszcze bardziej. Motywacja dość mocna by wstać z kanapy, odmówić sobie chipsów przy serialu czy zrezygnować z coli, czyż nie?

Zdrowy styl życia to obecnie modny sposób na życie. Nie musisz wrzucać potraw na Instagrama czy wyginać się przed lustrem na siłowni by dać się porwać fali bycia fit. Być może właśnie z tego powodu nie podjąłeś jeszcze działania, bo na sam widok kolorowego śniadania na FB i uśmiechniętych twarzy w obcisłych getrach robi Ci się słabo…

Pamiętaj jednak, że to Ty decydujesz co oglądasz, co Cię motywuje, jaki masz cel i dlaczego robisz to, co robisz. To Twoje życie, Twoja droga i tylko Twoja odpowiedzialność za swoje życie. Grunt, że wiesz po co chcesz zmiany, dlaczego chcesz się lepiej czuć i dlaczego chcesz zrzucać kilogramy tłuszczu, nagromadzone być może przez czas liceum czy studiów.

Nikt nie musi o tym wiedzieć, że zawarłeś ze sobą pakt. A jeśli Instagram, FB czy prowadzenie bloga ma Ci pomóc i zmotywować do zmian – rób to! :) Wstawiaj zdjęcia zdrowszych wersji posiłków, pochwal się nowym strojem do ćwiczeń i ćwicz, zachęć innych do działania, wysyłając zaproszenia na prozdrowotne wydarzenia czy wspólne treningi. I nie patrz na innych. Być może właśnie te aktywne osoby i niepochlebne komentarze pod Twoimi wpisami należą do tych, którzy sami nie zdecydowali się na zmianę.

Rób swoje! Bądź inspiracją!

A jeśli potrzebujesz pomocy, zapraszam do kontaktu :)

Powodzenia!

P.S. Jeśli uważasz tę treść za wartościową – udostępnij ją! Być może komuś pomoże. Dziękuję.

Facebooktwitterpinterestlinkedinmail

Dodaj komentarz

Or