SPEŁNIAJ MARZENIA!

Facebooktwittergoogle_pluspinterestlinkedinmail

Jestem dietetykiem z poczuciem misji. Wierzącym w spełnianie marzeń i w to, że absolutnie wszystko może się w życiu wydarzyć. Bez pracy niczego się nie osiągnie, chyba że pozostanie się od kogoś zależnym, dlatego należy konsekwentnie stawiać krok za krokiem, byle do przodu. Uczę się tego każdego dnia. Mimo różnych zawirowań jedno jest mocno we mnie zakorzenione – chcę spełniać swoje marzenia, nawet te najgłupsze i najmniejsze. I właśnie dziś pragnę Ci przypomnieć: spełniaj marzenia!

Taniec gdzieś na trasie :)
Taniec gdzieś na trasie :)

Mało dziś dietetycznie. Bardziej lifestylowo niż żywieniowo, ale jedno z drugim w jakiś sposób jest połączone. Konsekwencja. Postanowień, czynów, rzuconych słów. Sobie i innym. A samej/ samego siebie nie da się oszukać… Nie ma zatem innej drogi jak być wiernym sobie i temu, co zostało ustalone, aby nie nosić ze sobą żalu, rozczarowania swoją osobą czy światem. I nawet jeśli inni będą się trzymać za głowę i odwodzić od realizacji, czasem powodując ból swoim zwątpieniem… Ostatecznie i tak wydarzy się to, co ma się wydarzyć. A ja sama zrobię to, co mogę i na co mam wpływ. Bo życie jest naprawdę tego warte!

W ostatnią niedzielę brałam udział w terenowym biegu z przeszkodami (12 km wzdłuż Bugu przy samej wschodniej granicy Polski). Nie jestem jedyna, która pokonała taki dystans, nie jestem też w tym wyjątkowa, bo ludzie robią bardziej niezwykłe rzeczy, ale dla mnie samej (i tylko to się liczy) dokonałam czegoś niesamowitego, na co pracowałam dość długo i co było moim małym marzeniem.

Niedziela, piękny dzień… Słońce, dzikie tereny, dużo błota, sporo wody, przyjaciele, radość. Pierwsze w życiu zawody dla biegaczy. Spełniłam marzenie. Odhaczyłam. Idę dalej.

Bieganie moją terapią

Przygodę z bieganiem rozpoczęłam kilka lat temu, kiedy imprez dla biegaczy było jeszcze niewiele, a osoby uprawiające jogging o świcie wzbudzały wśród przechodniów zainteresowanie, a nie jak dziś (w niektórych) zażenowanie, bo przecież to takie teraz modne („nie biegam bo inni biegają”). Początki były oczywiście dziecinne – wyczynem było pokonanie kilometra (3 kółek na pobliskim boisku). Z 3 kółek w ciągu kilkunastu tygodni zrobiło się 10. To było coś! Nadal jednak bieganie było jedynie sporadyczne. Ot taka błaha rozrywka na świeżym powietrzu. Dla ciała i kondycji.

Dopiero w ciągu ostatnich trzech lat stało się to nierozłącznym elementem mojego życia, który działa jak terapia – dla umysłu i ciała. Z tygodnia na tydzień, z miesiąca na miesiąc biegałam dłużej, robiłam większe kółko wokół parku czy w mieście. Nakręcało mnie samo wyjście z domu – ja, wiatr we włosach, słuchawki i pokonywanie odległości, wolność myśli (i o dziwo można przemyśleć także swoje problemy). Biegałam dalej, nie robiąc przy tym większych postępów przez dłuższy czas, stojąc miesiącami w miejscu, walcząc czasem z bólem nóg (problemy z naczyniami), z nadmiarem obowiązków, zmęczeniem, z problemami osobistymi i wieloma innymi sprawami, które mogły mnie powstrzymać, a przede wszystkim zniechęcić. Bo komu by się chciało? Lepiej zostać w łóżku… Jaki to ma w ogóle sens?

A w tle Bug.
A w tle Bug.

Otóż ma. I to bardzo duży!

Gdybym się wtedy poddała, nie wydarzyłoby się wiele rzeczy:

  1. nie pobiegłabym w biegu, przez co nie spełniłabym marzenia,
  2. nie biegałabym w zimie, przez co nie miałabym tak silnej odporności,
  3. nie poznałabym grupy chełmskich biegaczy, przez co nie włączyłabym się w organizację tegorocznego półmaratonu w swoim mieście (świetne doświadczenie, cudowni ludzie),
  4. nie zacieśniłabym niektórych znajomości/ przyjaźni,
  5. nie miałabym obecnie najlepszej sprawności w życiu,
  6. nie byłabym tak odstresowana jak teraz („wybieganie” problemów),
  7. nie byłabym tak zdyscyplinowana fizycznie czy mentalnie,
  8. nie chciałoby mi się myśleć o pokonywaniu nowych wyzwań,
  9. i jeszcze kilka innych.

Spełnianie marzeń to skupienie się na celu i dążenie do niego, to motywacja do działania i sens życia. Myślisz, że Twoje życie jest nijakie? Znajdź marzenie, na tyle silne, by Cię motywowało do działania. Spełniaj je! Nie mów o tym, nie snuj planów, nie rozmyślaj co by było gdyby. Małymi krokami stawiaj kroki do przodu, czasem ze łzami w oczach i w zwątpieniu, ale jednak do przodu. Realizuj małe, głupie nawet marzenia, aby móc potem spełniać te wielkie. Stąd się też bierze radość życia. Patrząc na innych, jakie cudowne życia prowadzą, jak się realizują, można naprawdę popaść czasem w rozpacz, zastanawiając się jak oni to robią, gdy mi się nie udaje, mimo że przecież nie leżę na kanapie. Oni działają, wcielają słowo w czyn, nie czekają na jutro. Są tu i teraz. Jednym słowem mniej mówią, więcej robią :) I to często podkreślają.

Gdzieś kiedyś przeczytałam, zapewne w jakimś mądrym artykule psychologicznym, że jeśli nie realizujesz swoich marzeń to znaczy, że tak naprawdę nie są to Twoje marzenia. Bo marzenia są po to, by je realizować. W przeciwnym razie to takie bajkopisarstwo, rzucanie haseł w przestrzeń, które po głębokim zastanowieniu nie mają tak naprawdę z nami nic wspólnego.

Przykład? Chciałabym wejść na Mount Everest. O tak, to by było coś. I rzeczywiście, myślę że bym chciała tego dokonać. Ale… Nie będę do tego dążyć. I wcale nie dlatego, że to jest poza moim zasięgiem – bo nie jest :) Nie podjęłabym się wspinaczki, ponieważ ryzyko śmierci jest dla mnie na tyle wysokie, że nie ma sensu się na tę górę wspinać. Zbyt szanuję życie, by aż tak ryzykować. I po marzeniu! Które, jak widać, tak naprawdę nie jest moim marzeniem.

Marzenia są po to, by je spełniać

Mam pełną listę rzeczy, które chciałabym zrobić w życiu. Niczego nie zaplanowałam, ale powoli i stale zamierzam odhaczać kolejne pozycje. Kilka już zostało zrealizowanych. Chcecie poznać kilka przykładów co „planuję”? Oto one :)

  • przebiec maraton (plan na przyszły rok?),
  • przejechać się na motorze,
  • odbyć lot paralotnią,
  • przejechać się na skuterze wodnym,
  • odbyć wycieczkę na Safari,
  • zobaczyć australijskie koralowce,
  • zobaczyć Gruzję,
  • pomóc spełnić marzenie innej osobie,
  • odmienić czyjeś życie (prywatnie, nie jako dietetyk; oczywiście w pozytywnym sensie),
  • zasadzić drzewo przy swoim domu, czy
  • odbyć kurs kaligrafii.

A Ty jakie masz marzenia? Czy są dla Ciebie ważne? Zapisałaś/ zapisałeś je? Co z tą listą robisz? Czy udało Ci się w tym roku spełnić jakieś marzenie? Co nie pozwala Ci na spełnianie chociaż jednego? Co zamierzasz z tym zrobić?

2G3A4984

2G3A4986

2G3A5003

14086255_914579168646629_2823802008860905212_o

 

Radość z życia jest ważna. A spełnianie marzeń pomaga ją odnaleźć. Piękno chwil, obecność ludzi wokół, przekazywane dobro, pokonywanie własnych słabości, robienie tego, co się lubi , choćby poza pracą. W sumie do życia naprawdę aż tak wiele nie trzeba. Świat jest okrutnym miejscem, a bez mojej obecności w polityce, kłótniach w Internecie, bez śledzenia wydarzeń czy seriali w TV raczej się nie zawali. Mam wpływ na siebie i swoje najbliższe środowisko. I tutaj jest ogromne pole do popisu. A wiem, że mogę wiele, jak i Ty. Dlatego przypominam, bo może ostatnio odłożyłaś/ odłożyłeś swoje potrzeby na później: spełniaj marzenia, bo naprawdę warto!

Pięknej niedzieli! ;)

Facebooktwittergoogle_pluspinterestlinkedinmail

2 thoughts on “SPEŁNIAJ MARZENIA!

  1. Wspaniały, motywujący tekst. Mi trudno jest teraz realizować marzenia od razu, właśnie ze względu na zależność od innych i innych ode mnie. Na razie pomału, małymi krokami. Byle do przodu. Gratuluję Twoich osiągnięć.

    1. Dziękuję! :) Pomału, małymi krokami, byle do przodu. Aż spełnianie marzeń zacznie być realne. A po drodze może coś niespodziewanie się wydarzy? Powodzenia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *