W TYM ROKU BĘDZIE INACZEJ! 8 rad jak nie przejeść się w Święta!

Facebooktwitterpinterestlinkedinmail

Zamiast czekać na wpis „Kilka sposobów na detoks po Świętach” można po prostu zminimalizować skutki ucztowania z rodziną. Czy tak nie jest prościej? Aby uniknąć konsekwencji obżarstwa, warto wziąć pod uwagę tych 8 zasad dot. tego jak nie przejeść się w Święta. Przydadzą się one nie tylko w czasie świątecznym, ale i na co dzień. Pamiętaj – nie jesteś śmietnikiem.

Nadmierne jedzenie nie jest ani zdrowe, ani komfortowe, nie wpływa też pozytywnie na nasze samopoczucie czy wygląd. Ostatecznie jesteśmy ociężali, rozdrażnieni, mamy też obrzęki, co tym bardziej wzmaga nasze poczucie ogólnego niezadowolenia z siebie i z samego stanu rzeczy, że znów zaczynamy z nadbagażem, a wszystkie przedświąteczne wysiłki kończą się razem z pierwszym wrażeniem…

Polska gościnność jest znana na całym świecie. Uginające się stoły pod ciężarem dań serwowanych w czasie 3 dni świątecznych są czymś dla nas normalnym i społecznie pożądanym. Brak obfitego stołu często postrzegane jest jako brak gościnności albo bieda. Kto z nas już kilka tygodni przed świętami nie myśli o tym, jak się w końcu naje? Bigos, barszcz, i te pierogi, sernik i makowiec! Ma być dużo i koniecznie do syta.

Jednocześnie jednak mamy świadomość, że te kilka dni nie dość, że wybiją nas z rytmu treningów czy reżimu dietetycznego, to jeszcze żałujemy utraty wypracowanych efektów, no ale cóż… „Święta – trzeba jeść!”.

Jakby się zastanowić… Kiedyś Święta były dla nas czymś wyjątkowym, kiedy mieliśmy szansę skosztować czekoladę czy mięso! Teraz, mając na co dzień nadmiar jedzenia, wspólne imprezy stają się przyzwoleniem do objadania się, z czego chętnie korzystamy. Skoro razem to robimy, sami dajemy sobie usprawiedliwienie. Otyłość czeka na nas na stole i jest społecznie akceptowana, bo przecież objadamy się wspólnie [sic!].

Jak się jednak dzieje, że jedni wychodzą ze wspólnych biesiad cało i bez nieprzyjemnych konsekwencji, a inni dokładają kolejne kilogramy do puli, którą będą zrzucać w Nowym Roku w ramach postanowienia noworocznego?

Ostatecznie sami decydujemy co jemy, a przede wszystkim jak jemy. I tutaj przychodzę z podpowiedziami, co można zrobić, aby przetrwać, nie czując jednocześnie poczucia straty, że inni jedzą, a ja przecież na diecie. Głowa do góry! :) Ucztuj, ale z głową! Szczupłe osoby dość często korzystają z tych zasad.

Jak nie przejeść się w Święta

1. jedz tylko to, co Ci smakuje

Zawsze lepiej wziąć dokładkę tego, co nam smakuje, niż zjeść to, co nie przypadło nam do gustu, a potem i tak wziąć dokładkę tego, co naprawdę chcieliśmy spożyć. Zostawianie jedzenia na talerzu nie jest czymś złym! Twój żołądek to nie śmietnik, nie musi Ci wszystko smakować i nie masz obowiązku zadowalania gospodyni, zjadając każdą potrawę ze stołu.

Wybierz spośród dań to, co naprawdę lubisz i na co masz ochotę, a na pewno unikaj tego, co Ci szkodzi (a przeważnie wiemy po czym się źle czujemy). Nałóż na talerz tyle, aby się zadowolić, a jeśli będziesz mieć ochotę na odrobinę więcej, po prostu nałóż dokładkę lub zjedź kolejną porcję później.

2. nie podjadaj między daniami

Jedną ze złotych reguł biesiadowania jest spożywanie dań partiami tak, aby nie przepełniać żołądka za jednym razem. Imprezy rodzinne często trwają wiele godzin, przeplatane są serwowanymi gorącymi potrawami. Nawet małe kęsy, drobne owoce (np. mandarynki) czy kostkę czekolady dołączajmy do posiłku.

Preferowane są przerwy minimum godzinne między poszczególnymi daniami. W czasie takiego biesiadowania ciastko czy owoc powinny być traktowane jako posiłek. Po co to wszystko? Dla wsparcia trawienia, które w tych dniach nie ma łatwo :)

3. pomagaj, rozmawiaj, przesiadaj się!

Pomoc gospodarzom w kuchni, przynoszenie czy roznoszenie naczyń bądź potraw jest o dziwo dobrym treningiem. Rozmowa z osobami, których nie widujemy na co dzień pomaga nam też odpędzić myśli od jedzenia. Czasem jemy przy stole bezmyślnie, po prostu z nudów. Innym sposobem na rozruszanie się i odejście od stołu jest wspólny spacer czy zabawa z dziećmi. Wspólnie spędzony czas nie tylko uściśla relacje, ale także wpływa na produkcję endorfin (hormonów szczęścia) i redukuje stres.

Przesiadanie się i częste wstawanie z krzesła jest jednym ze sposobów na pobudzenie krążenia w nogach, co zmniejsza uczucie ich ciężkości, a przy tym stymuluje pracę ud, pośladków i brzucha.

4. kosztuj mały kęs i decyduj

Naprawdę niewiele potrzeba, aby poczuć smak dania i zdecydować, czy smakuje nam dana potrawa czy nie, czy warto ją zjeść i czy warto sięgnąć po więcej. Trudno jest mówić o próbowaniu potraw, kiedy zapełniamy talerz po brzegi różnymi daniami.

Zapełniając i rozpychając żołądek tym co nam nie odpowiada nie ma większego sensu… Ostatecznie przejadamy się tym czym warto i nie warto.

5. rezygnuj ze zbędnych dodatków

Jednym ze znanych stwierdzeń jest „Za chleb dziękuję, mam w domu”. I ono właśnie odzwierciedla sens tego punktu. Aby obniżyć kaloryczność posiłków i niepotrzebne zapychanie się, warto zrezygnować z niepotrzebnych dodatków jak właśnie pieczywo, zawiesisty sos, skwarki lub nadmiar tłuszczu na pierogach czy gołąbkach, czy cukier do słodzenia.

Wiem, zaraz powiesz, ale dzięki tym dodatkom lepiej smakuje danie! Możliwe, ale pamiętaj, że mówimy tu o sposobach na nadmierne jedzenie. Ty wybierasz priorytety.

Nie mówię, żeby w ogóle nie jeść… Mówię o zmniejszeniu ilości dodatków lub o rezygnacji, gdy są zbędne.

6. jedz to, co jest wyjątkowe

Nawiązując do poprzedniego punktu – ucztowanie to wyjątkowy czas, aby skosztować te dania, których nie mamy okazji spożyć w domu czy na mieście w ciągu kilku miesięcy lub nawet roku. Lepiej zatem dla naszego żołądka zostawić te potrawy, które znamy, może i lubimy, ale które pojawić się mogą po prostu w niedzielę na obiad czy są zaplanowane za jakiś czas.

I znów wracamy do punktu – bądźmy wybredni w wyborze ;) W te dni, przy zastawionym suto stole – możesz.

7. rezygnuj ze smakowych płynów

Kolorowe napoje i soki to kopalnia cukrów prostych i zbędnych kilokalorii. Pobudzają dodatkowo apetyt, szczególnie na słodkości. Najlepszym zatem rozwiązaniem będzie woda, np. z miętą i cytryną czy niesmakowa herbata bez cukru bądź innego słodziwa.

Pamiętajmy, że uczucie pragnienia może być mylone z głodem i dość często pragnienie zajadamy. Dlatego zanim nałożysz kolejną dokładkę, wypij małymi łykami wodę. Odczekaj. Być może właśnie taka była potrzeba Twojego organizmu.

8. nie stosuj głodówek

Nie myśl o głodówkach zarówno kilka dni przed ucztowaniem, jak i w czasie trwania. Jeśli świąteczna Wigilia lub rodzinny obiad planowane są w godzinach wieczornych, zadbaj o regularne standardowe (ale lekkie) posiłki. Po pierwsze nie rzucisz się wieczorem na jedzenie z wilczym głodem, po drugie Twój żołądek przyzwyczajony do posiłków w ciągu dnia nie będzie zaskoczony nagłą zmianą a zatem uruchomi proces trawienny standardowo, a po trzecie krótkotrwały okres bez jedzenia a późniejsze objadanie się nie wpłynie na to, że spożyjesz mniej kalorii w ciągu dnia – paradoksalnie może się ich pojawić więcej.

Lepiej jest zwiększyć w tych dniach aktywność w postaci wspólnych spacerów, zabaw ruchowych z dziećmi, zabaw na śniegu (jeśli jest), tańców, itp. i zadbać o ilość i jakość jedzenia, czyli skupić się na wyborze wyjątkowych dla nas potraw i rozdzielenie ich odpowiednio na cały czas ucztowania, dbając o odpowiednie płyny i przerwy wolne od podjadania między daniami.

Proste? Wiadomo! Próbujemy ;)

Życząc Wam, moi Drodzy, zdrowia i uciechy ze wspólnie spędzonych dni w czasie świątecznym, przesyłam ciepłe pozdrowienia. Dbajmy o siebie sami i traktujmy siebie życzliwie, w tym i nasze żołądki :)

Facebooktwitterpinterestlinkedinmail

Dodaj komentarz

Or