PIECZONE BRZOSKWINIE Z NADZIENIEM – BEZ GLUTENU, NABIAŁU, PALEO

Facebooktwitterpinterestlinkedinmail

Prosty wegański deser bez glutenu, mleka, zbóż i cukru. Do zrobienia w 40 minut razem z pieczeniem. Samo przygotowanie trwa dosłownie 5 minut, czyli tak jak lubię. Nie zastanawiaj się czy warto, tylko wypróbuj. Jestem pewna, że te pieczone brzoskwinie z nadzieniem trafią do Twojego menu na stałe.

Są słodkości, które przypominają smaki dzieciństwa. Wydaje mi się, że takie (trochę inaczej przygotowane) owoce mogą stać się deserem na lata. Tak sobie przynajmniej to w tym momencie wyobrażam – moje gotowanie dla wnuków. Bez glutenu, bez nabiału, a na pewno bez cukru – z prostych, choć wciąż mało popularnych składników w większości domów w Polsce. A przecież żywienie to nie tylko pszenica i mleko jedzone na wiele sposobów i pomidor z rzodkiewką czy cebulą jako dodatek do kanapek.

Tym bardziej jest to istotne, jeśli stosuje się dietę eliminacyjną – przypominam, że nie wystarczy wykluczyć. Trzeba jeszcze wprowadzić zamienniki produktów nietolerowanych/ alergenów.

Ale wróćmy do spraw milszych… do deseru!

Pieczone brzoskwinie z nadzieniem – bez glutenu, bez nabiału, bez cukru

Ten przepis oczywiście można zmodyfikować do swoich potrzeb – jeśli masz syrop klonowy zamiast miodu, to użyj właśnie jego. Jeśli możesz spożywać kakao – nie musisz specjalnie kupować karobu. Możesz również te dwa produkty zamienić mąką z kasztanów, ale wtedy dobrze jest dodać odrobinę soku z cytryny do masy. Mąkę kokosową możesz stworzyć mieląc niesiarkowane wiórki kokosowe. Kup dobrej jakości produkty i działaj!

A jeśli nie możesz karobu czy kakao i kasztanów (jak to jest w początkowej fazie diety SCD), pomiń je, a dodaj np. sproszkowaną wanilię.

Składniki:

3 duże brzoskwinie

3 łyżki mąki kokosowej

1 kopiasta łyżka karobu

1/2 łyżeczki miodu (lub syropu klonowego dla wegan)

1/3  łyżeczki cynamonu

ok. 1/4 łyżeczki kurkumy

3-4 łyżki mleka kokosowego (musi być wysokotłuszczowe)

uwaga: po fakcie myślę, że warto pomyśleć o dodatku odrobiny soku z cytryny do masy

Przygotowanie:

Brzoskwinie umyć, przekroić na pół.

Wyjąć pestki – dla ułatwienia podważyć je nożem. Wydrążyć w połówkach zagłębienia na tyle duże, aby można było napełnić owoce nadzieniem (ale pozostaw mimo wszystko sporo miąższu owocu, abyś miał co jeść z nadzieniem).

Połówki brzoskwiń włóż do naczynia żaroodpornego lub ceramicznego.

Posyp połówki odrobiną cynamonu i kurkumą.

Rozgrzej piekarnik do 180 st.C.

Miąższ, który wcześniej został wydrążony wrzuć do kielicha blendera. Dodaj mąkę, karob, mleko (początkowo 3 łyżki), słodziwo i cynamon. Zmiksuj wszystko. Jeśli masa będzie bardzo gęsta, dodaj jeszcze jedną łyżkę mleka.

Wypełnić masą połówki brzoskwiń.

Wstaw do piekarnika i piecz przez około 30 minut. Jeśli uznasz, że brzoskwinie są odpowiednio miękkie wcześniej – wyjmij je przed czasem. W tym celu możesz je nakłuć widelcem np. po 20 minutach. Ważne, aby owoce nie były bardzo miękkie czy rozpadające się.

Po wyjęciu pozostaw je chociaż na 5 minut, aby przestygły i wilgoć odparowała. Nie umieszczaj brzoskwiń w zamykanym pojemniku zanim całkowicie nie wystygną. W przeciwnym razie owoce staną się bardzo wilgotne, a masa może z nich wypłynąć, a tego raczej chcemy uniknąć.

Na końcu posyp owoce mąką kokosową lub wiórkami. Możesz przyozdobić je również listkami mięty.

I kilka słów na koniec…

Nie jestem typem, który jada i przygotowuje słodkości. Nie jest to spowodowane tym, że ich nie lubię. Jest to prewencja przed przejadaniem się i zajadaniem się słodyczami – nie potrzebuję, gdy oczy ich nie widzą; nie jem, jak nie mam; nie myślę i nie szukam, jak najzwyczajniej się nie pojawiają w diecie. Obniżam poziom słodkości z każdego źródła i uwierz mi, że nie żyje mi się bez nich źle. Wręcz bym powiedziała, że przeciwnie – żyje mi się lepiej, bo bardziej świadomie i z większą kontrolą. A wiadomo jak jest… nie łatwo jest powstrzymać się przed zjedzeniem kolejnej porcji, czy nawet całej blachy, tym bardziej jak coś bardzo smakuje. Organizm jakby szuka nasycenia, odurzony słodkim smakiem.

Ostatnio na konsultacji usłyszałam w kontekście zjadania owoców (słodkich produktów), że… każdy organizm ma inne potrzeby – jeden się nasyci 1 jabłkiem, a inny będzie zjadać 8. Bo tego chce organizm. Nie ma więc nic złego w jedzeniu wielu owoców w ciągu dnia. Cóż, muszę Cię zmartwić, że tak nie jest.

Dlatego jedna połówka dużej brzoskwini z nadzieniem jest porcją dla Ciebie ;)

A tak na marginesie… Chęć na słodkie niejednokrotnie jest sygnałem, że potrzebujesz energii (np. komórki nie potrafią wykorzystać glukozy, która krąży w organizmie – np. przy insulinooporności). Może też pokazać zaburzenia pracy tarczycy, która potrzebuje węglowodanów. Do słodyczy i produktów węglowodanowych także ciągnie choćby w stanach depresyjnych czy obniżonego nastroju (tryptofan, czyli aminokwas potrzebny do produkcji serotoniny, to jest tzw. „hormonu szczęścia”, znajduje się głównie w produktach bogatych w węglowodany).

Oczywiście naturalnie mamy ciągoty do słodkiego smaku, ale mimo wszystko nie daje nam to przyzwolenia do tego, aby się zajadać słodkościami.

Ale, że nie samymi warzywami człowiek żyje, tym razem szczerze Cię zachęcam, aby np. na weekendowy deser przygotować właśnie takie pieczone brzoskwinie z nadzieniem kokosowo-karobowym. Bez wyrzutów sumienia ;) Za to jako jeden z posiłków w ciągu dnia.

Masz pytania? Napisz je w komentarzu! A jeśli podoba Ci się ten przepis, prześlij go dalej. Dziękuję! Pomożesz mi tym samym dotrzeć do tych, którzy powinni wypróbować takie „słodycze”. I koniecznie daj znać w komentarzu jak Ci posmakowały i czy wypróbowałeś zapiec w podobny sposób także inne owoce.

Pozdrawiam!

Facebooktwitterpinterestlinkedinmail

Dodaj komentarz

Or